Jak to się zaczęło.
Marek Sokołowski, założyciel Ewe & Eye, czternaście lat rozdawał karty w londyńskim Aspers Casino i w warszawskim Hilton Casino. W 2017 roku wrócił do Polski z mocnym przekonaniem, że poker jako rozrywka został w naszym kraju źle zrozumiany — kojarzony wyłącznie z hazardem, podczas gdy w krajach anglosaskich od lat funkcjonuje jako narzędzie integracji, wieczór towarzyski i sztuka rozmowy przy stole.
Pierwsze wydarzenie zorganizowaliśmy dla zespołu sprzedaży 12-osobowej firmy konsultingowej — w piwnicy zaprzyjaźnionej restauracji, z jednym pożyczonym stołem i pudłem żetonów kupionych w sklepie z grami. Po trzech godzinach klient zapytał, czy możemy wrócić co kwartał. Tak narodziła się formuła, którą udoskonalamy do dziś.
Dziś mamy stałą bazę dziewięciu krupierów, własny park stołów i własne studio fotograficzne. Obsługujemy średnio 90 wydarzeń rocznie — od kameralnych kolacji na ośmiu osób po gale dla 800 gości. Nigdy nie graliśmy o realne pieniądze. To nie nasza działka.